Paweł Kucharski

Blog

Kilka słów o mnie

Przyjechałem do Jeleniej Góry na jesieni 2006 turystycznie, na 2 dni i mieszkam do dziś.
Urok tego miejsca kazał mi tu zainwestować i rozpocząć nowe życie. Jednak jako spadochroniarz mam spojrzenie mniej nacechowane bezkrytyczną miłością rodzinną i może dlatego bardzo bym chciał, aby to miejsce wykorzystało w pełni swój potencjał. Może dlatego czasami szukam dziury w całym. Chcę jednak mobilizować wszystkich współmieszkańców do działań na rzecz odgnuśnienia, rozwoju i uatrakcyjnienia Jeleniej. Szukam zwolenników takiego myślenia.

Podziel się z innymi

| |

15.10.2010, piątek

2010-10-15 18:08
Wracając do promocji Jeleniej, to dodam tylko, że namawiałem rządzących do modelu katalogu o regionie wzorowanego na czeskich, slowackich, włoskich itp. Niestety tutejsi specjsliści od marketingu turystycznego wiedzieli lepiej i wyprodukowali bzdet pod tytułem Karkonosze, Noclegi, Atrakcje turystyczne. Po pierwsze forma graficzna odstrasza, po drugie zawartość jest zbyt opisowa i jednocześnie za mało mówiąca. Chęć dogodzenia każdej agroturystyce spowodowała, że mamy do czynienia z listą nic turyście nie mówiących nazw. Bez zdjęć, bez opisów, bez cen. Nikt, poza Urzędem Statystycznym takiej beznamiętnej listy nie potrzebuje. Zawartymi tam istotnymi informacjami turystycznymi są np. adresy wszystkich Urzędów Miast, Gmin i Powiatów, które każdemu turyście są absolutnie niezbędne, jak również absolutnie nieodzowny dla odwiedzającego Kotlinę adres i telefon Związku Gmin Karkonoskich. Przecież te urzędy są głównym celem odwiedzin Kotliny. Natomiast najdziwniejszy w całym wydawnictwie dział "Inne atrakcje" zawiera dwie ważne, ale absolutnie zaskakujące informacje: że można w Karkonoszach uprawiać narciarstwo zjazdowe i biegowe i że są wyciągi krzesełkowe. Zawsze myślałem i chyba, poza pracownikami Urzędu Miasta, znakomita większość mnie poprze, sporty zimowe są tu magnesem turystycznym i atrakcją, a tu okazuje się, że opisy tras, ilość wyciągów, ich długości, naśnieżanie, ceny i godziny działania już się w tym sztandarowych dziele Wydziału Turystyki nie zmieściły, bo marketingowo są nieinteresujące. (Może być, że tutejsi spece od turystyki wstydzą się słabej infrastruktury narciarskiej i prześcigających nas Czechów.) Chyba na takie coś szkoda pieniędzy. Jednak patrząc na specjalistów zaludniających wspomniany Wydział Urzędu Miasta niczego innego nie należy się spodziewać. Liczymy na nową władzę i do 21 listopada.

Komentarze

konsum @ 78.8.48.*

wysłany: 2010-10-16 20:01

brawo temu Panu...to są pomysły dla statystyków. Jak mawia jeden z naszych najlepszych fotografików że coś tak bezpłciowego trzeba kopnąć żeby ożyło.

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: