Paweł Kucharski

Blog

Kilka słów o mnie

Przyjechałem do Jeleniej Góry na jesieni 2006 turystycznie, na 2 dni i mieszkam do dziś.
Urok tego miejsca kazał mi tu zainwestować i rozpocząć nowe życie. Jednak jako spadochroniarz mam spojrzenie mniej nacechowane bezkrytyczną miłością rodzinną i może dlatego bardzo bym chciał, aby to miejsce wykorzystało w pełni swój potencjał. Może dlatego czasami szukam dziury w całym. Chcę jednak mobilizować wszystkich współmieszkańców do działań na rzecz odgnuśnienia, rozwoju i uatrakcyjnienia Jeleniej. Szukam zwolenników takiego myślenia.

Podziel się z innymi

| |

04.10.2010, poniedziałek

2010-10-04 18:34
No i się zaczęło wreszcie coś dziać. Charakterystyczne jest stanowisko Mohera, który poczuł się urażony. Ale to zostawmy, bo w końcu niczego innego się nie spodziewałem.
Bardziej interesująca jest natomiast wypowiedź KoLibra, który zaznacza, że jest człowiekiem młodym i to czyni go dyskutantem jeszcze ciekawszym. Najbardziej zajmująca jest kwestia przekładania się polityki krajowej na lokalno-samorządową. Niestety nie są to absolutnie odrębne światy. Byłyby takimi bardziej dopiero po wprowadzeniu okręgów jednomandatowych. Dlatego automatycznie kandydatów trzeba szufladkować partyjnie, bo te smrody z centrali często przenoszą do "Małych ojczyzn" - mało tego - niektórzy tylko w tym celu dają się wybierać do rozmaitych ciał, aby właśnie tam krzewić prawdy powstałe w Warszawie. Zgadzam się z Panem w pełni, że to wypacza politykę samorządową i dlatego tym pilniej trzeba się przyglądać tym, których wybieramy, a przede wszystkim w owych wyborach wziąć aktywny udział. Teraz, co do mnie, to oświadczam Panu, że w przeciwieństwie do wielu uczestników życia politycznego, moim celem jest li tylko modernizacja i ożywienie Kotliny. Jednak rozmowa o modernizacji otoczenia bez modernizacji - nietety ogromnie rozpowszechnionej - zaściankowej mentalności udać się nie może. I w tym stwierdzeniu nie chcę nikomu wypominać jego poziomu intelektualnego, bo nie o nim mowa. Mowa o gotowości na wchłanianie nowinek ze świata. I to - by jeszcze trochę skomlikować wywód - nie idzie o absorbowanie ich 1 do 1, tylko adaptację do miejscowych warunków oraz - co już absolutnie najtrudniejsze - kompilację doświadczeń z różnych regionów i optymalizację dla potrzeb lokalnych. UFF.!!! Ten cały wywód po to, aby ludziom pokroju KoLibra wytłumaczyć dlaczego napisałem to, co napisałem w odpowiedzi Moherowi. Zresztą nie sądzę aby Moher był do końca typowym moherem, bo wówczas by się tak nie nazwał, bo brakłoby mu odwagi. Szkoda jednak, że moją wypowiedź przyjął tak osobiście. Tam było głównie o samowpędzaniu się w zaklęte koło określonego środowiska, bez wartościujących ocen jakiegolwiek intelektu. Tyle na dziś i czekam na więcej.

Komentarze

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: